Jak widzicie lub też już widzieliście zmieniłam kompletnie wygląd i koncepcję bloga. Jakoś nie mogłam się jednak przemóc żeby napisać i dodać pierwszego posta związanego z czymś innym niż fotografia, nie mogłam się zdecydować o czym miałby on być. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego chciałam założyć nowego bloga, co tam chciałam dodawać i przypomniałam sobie że przede wszystkim miał być to mój wyjazd do Stanów, a na drugim miejscu miały być stylizacje i posty o modzie. W zasadzie przy tworzeniu nowego wcielenia mojego bloga wpadłam na makijaż, doszłam do wniosku że jak mi w życiu nie wyjdzie to co zaplanowałam to zostanę wizażystką (pomijam fakt, że najpierw musiałabym się nauczyć malować xD) i że najlepiej zacząć wcześniej :) Skoro więc USA miało być na pierwszym miejscu pierwszy post dotyczy właśnie tego.
Dobra, kończę z historią mojego życia.
Jeszcze w Stanach nie jestem i pomimo że wiem bardzo dobrze co mnie czeka i mogłabym o tym napisać wolę zacząć od tego jakim cudem jadę uczyć się do innego kraju w liceum (jak wiecie na studiach jest mnóstwo programów zagranicznych i łatwiej jest się załapać na studia zagraniczne w sensie logistycznym - jesteście już pełnoletni).
Więc od początku. Chodzę do szkoły, w której jest zarówno gimnazjum jak i liceum, która organizuje co roku wyjazd do USA na stypendium fundowane przez jednego z założyciela szkoły do której jadę (Thomas Jefferson School) i właśnie tamtą szkołę ( nie jestem pewna jak wygląda podział wkładu z obu stron także tu nie powiem jak jest dokładnie). Każdy uczeń naszej szkoły w klasie 3 gimnazjum - wtedy by jechał na 1 liceum, lub w 1 liceum - chcąc jechać na 2 może zdecydować się na to czy chciałby spróbować powalczyć o stypendium. Zdarza się że jest tylko jedna osoba jak było w tamtym roku i pojechała moja przyjaciółka bądź więcej tak jak było kiedy ja się o nie starałam. U mnie wyglądało to tak, że na samym początku zgłosiło się 5 osób i wszyscy mieliśmy rozmowę z egzaminatorką w naszej szkole i oddawaliśmy eseje które mieliśmy napisać część zrezygnowała, część odrzucili i tak zostałam ja i jeszcze jedna osoba. W tym momencie myślałam że już muszę się żegnać ze stypendium bo jakby porównać nas dwie, to nikt o zdrowych zmysłach by mnie nie wybrał... A jednak. Na samą decyzję czekałyśmy od czasu wyłonienia nas dwóch do otrzymania samego maila którą wybrali chyba ok. 2 miesięcy, ale niesamowicie się to ciągnęło. W zasadzie aż tak mnie to nie irytowało, i tak byłam święcie przekonana, że nie polece. I wtedy przyszedł e-mail, jakiś tydzień po moich urodzinach. I powiem tak - nigdy bym się nie spodziewała swojej reakcji. Kiedy otworzyłam wiadomość pierwsze co zrobiłam to zaczęłam piszczeć, po czym przeczytałam go jeszcze z piętnaście razy i później zadzwoniłam do mojej wychowawczyni mówiąc prawdopodobnie bardzo trzęsącym się głosem "bo ja chyba jadę, czy mogłabym przesłać pani tego maila?" bo w dalszym ciągu nie wierzyłam do końca w to że to się na prawdę dzieje, byłam prezkonana, że mam jakieś problemy z oczami albo po prostu mi się to śni. Kiedy zostało potwierdzone iż dobrze zrozumiałam poszłam do mojej mamy która spała i jej odpowiedź to było "aha, fajnie".. no ale czego można się spodziewać po śpiącej osobie, później zadzwoniłam do taty którego poetycka odpowiedź brzmiała "to w sumie dobrze, ale też nie". Następnie dowiedziała się o tym Kamila do której dzwoniłam kilka razy bez przerwy mając gdzieś, że właśnie siedzi w kinie i średnio może rozmawiać, ale sytuacja wyższego rzędu - musiała odebrać. W tym samym dniu ale później dowiedziała się moja siostra i Ala, moja przyjaciółka która właśnie poprzedni rok szkolny spędziła na tym stypendium, bo po co sprawdzać facebooka(?) i dotarcie do niej było wyzwaniem. Oprócz tego dowiedziała się prawdopodobnie połowa ludzi których ja i moi rodzice znają (bo po co się ograniczać).
Czemu zdecydowałam się na wyjazd ? W zasadzie marzyłam o tym odkąd dowiedziałam się, że coś takiego w ogóle istnieje i rok temu oddałabym wszystko, żeby móc polecieć. Jednak zaraz przed tym jak w pełni szczęścia wypełniłam formularz zgłoszeniowy mój tata zaskoczył mnie mówiąc nie, jesteś za młoda, może za rok i pomimo wcześniejszych rozmów na ten temat (pozytywnie rozpatrzonych) i moich różnorodnych form przekonywania nie udało mi się. Kiedy Ala była już w Stanach i zobaczyłam jak ciężka jest tamta szkoła i że tam rzeczywiście trzeba się uczyć doszłam do wniosku, że może to nie dla mnie. Siedziałam albo na WOSie albo na historii kiedy ktoś przyszedł do klasy i ogłosił, że jakby ktoś chciał spróbować to musi podejść po formularze do sekretariatu i jakoś nikt wtedy nie wydawał się super zainteresowany, ja tak się miotałam bo w sumie widziałam ile pracy trzeba w to włożyć ale z drugiej strony pozostało mi to niespełnione marzenie żeby wyjechać. Nauczycielka która prowadziła wtedy lekcje opowiedziała ile ona zyskała po swoim wyjeździe do szkoły w USA i to było coś co mnie naprawdę przekonało, stwierdziłam że nic nie stracę i zgłosiłam się. Była to chyba najszybciej podjęta ważna decyzja dotycząca mojego życia bo miałam dwa dni żeby się zgłosić, a jestem typem który lubi mieć wszystko dokładnie przemyślane i przygotowane.
Koniec końców dalej ciężko jest mi uwierzyć w to, że właściwie za tydzień lecę i przez ponad 3 miesiące nie zobaczę ani znajomych ani rodziny i jakoś się specjalnie nie stresuje (generalnie na codzień jestem panikarą więc jest to bardzo dziwne) i w sumie nie odczuwam jakby coś się zmieniało, poza faktem że moja mama panikuje, bo jadę do St. Louis, gdzie w tym momencie są zamieszki, co prawda w innej części miasta niż ja będę.
To chyba byłoby na tyle mojego wywodu, jak macie jakieś pytania zadawajcie w komentarzach, odpowiem w następnym poście :)
niedziela, 24 sierpnia 2014
sobota, 16 sierpnia 2014
[16]. Summer

Jak pewnie mogliście zauważyć, zapowiedź tej sesji dodałam na fanpage'a dość dawno, ale zanim opublikowałam całość chciałam dokończyć kilka rzeczy. Przede wszystkim chciałam założyć bloga o zupełnie odrębnej tematyce, ale nie mogłam znaleźć nazwy która rzeczywiście by mi się podobała i była wolna. Postanowiłam więc trochę zmienić dotychczasowego bloga - zmieniłam całkowicie jego wygląd, teraz posty będą się znajdować w innych kategoriach, które możecie wybrać sobie na górze :) Od razu powiem, że pewnie wiele osób będzie mówiło "po co zmieniać, to miał być blog fotograficzny, robisz ogromny błąd". No cóż, może i robię :) Jeżeli jesteście tu tylko dla zdjęć, po prostu wejdzcie w odpowiednią zakładkę :)
Ps. Dziękuję serdecznie Laurze, która swoim komentarzem pod ostatnim postem zainspirowała mnie do zmiany, oczywiście będę dodawać też posty o USA bo wiem że wiele osób interesuje się takimi tematami. Mam nadzieję, że nowy blog wam się spodoba, dajcie znać jak mi wyszedł nagłówek i cała reszta (3 dni i pół słoika nutelli wystarczyło żeby to wszystko ogarnąć :D)
mod. Helena Brdej
phot. Maria Bartkowska
poniedziałek, 14 lipca 2014
Jakie zdjęcia robić na blogi modowe ?
Zacznę od krótkiego wstępu, trochę nie na temat. Jak może zauważyliście, ostatnio trochę zaniedbuję bloga i fanpage'a i nie dodaję zdjęć. Pewna osoba spytała się mnie czy kończę z fotografią - odpowiedź jest tylko jedna - raczej nigdy nie skończę. Niestety nie mam czasu robić zdjęć z jednej prostej przyczyny - muszę się uczyć. I tak, pewnie zadajecie sobie pytanie co za ciołek się uczy w wakacje, pewnie nie zdała i będzie miała poprawkę. Otóż nie, jakieś dwa miesiące temu dowiedziałam się, że wyjeżdżam na rok do USA i chcąc przyjechać od razu do klasy maturalnej (czyli jak by to było gdybym została w Polsce) muszę zdać drugą liceum, co oznacza zdawanie w wakacje nad czym bardzo ubolewam. Mam nadzieję, że niedługo znajdę trochę więcej czasu na zdjęcia, na pewno niedługo zobaczycie nowości z Asią (jak tylko przestanie padać :D). Trochę zareklamuję, założyłam w końcu konto na instagramie. Co prawda jeszcze nie miałam zbytnio okazji, ale jak tylko się nadarzy to będzie to pierwsze miejsce w którym będziecie mogli zobaczyć backstage i zapowiedzi nowych sesji (chwilowo jest to wylęgarnia prywatnych selfies, ale tak jak mówie, niedługo się to zmieni xD). Dla zainteresowanych --> http://instagram.com/mariee432
Przejdę już do konkretów. Niedawno "naszło mnie" na oglądanie blogów modowych i zauważyłam, że zdjęcia często są tragiczne i nie chodzi mi o jakość, ponieważ nie każdy musi mieć zdjęcia nie wiadomo jakiej jakości, ale o samo kadrowanie i pokazywanie stylizacji. Ja sama co prawda na takich zdjęciach bardzo się nie znam, ale moja współpraca z cudowną Khat Style nauczyła mnie kilku rzeczy, które mogą się wam przydać. Zacznę od podstawowych kadrów, które powinniście wykonać :)
Pierwszym podstawowym zdjęciem które musi się znaleźć w poście musi być zdjęcie całej stylizacji, takie jak :
Przejdę już do konkretów. Niedawno "naszło mnie" na oglądanie blogów modowych i zauważyłam, że zdjęcia często są tragiczne i nie chodzi mi o jakość, ponieważ nie każdy musi mieć zdjęcia nie wiadomo jakiej jakości, ale o samo kadrowanie i pokazywanie stylizacji. Ja sama co prawda na takich zdjęciach bardzo się nie znam, ale moja współpraca z cudowną Khat Style nauczyła mnie kilku rzeczy, które mogą się wam przydać. Zacznę od podstawowych kadrów, które powinniście wykonać :)
Pierwszym podstawowym zdjęciem które musi się znaleźć w poście musi być zdjęcie całej stylizacji, takie jak :
m. Asia Leśnik
m. Karolina Krupińska
m. Ola Nowak
m. Ola Nowak
I parę rad odnośnie takich zdjęć. Zdjęcia całej sylwetki róbcie z dołu, z odległości kilku metrów, wtedy wasze nogi będą wyglądać na dużo dłuższe :) Kiedy skrzyżujecie nogi, będą one wyglądać na szczuplejsze. Bardzo dobrze wyglądają zdjęcia w ruchu. Jeżeli planujecie jednak zrobić takie zdjęcia, idźcie w zwolnionym tempie, żeby ułatwić fotografowi pracę, jak będziecie biec, ciężej będzie mu uchwycić dobry moment. Raczej skupiajcie się na kadrach pionowych, nie poziomych, ponieważ na poziomych bardziej skupiacie wzrok na samej stylizacji.
Detale są jednymi z ważniejszych zdjęć, pomimo tego, ze niewiele pokazują i dość łatwo dobrze je uwiecznić. Raczej starajcie się je robić prosto, z ich wysokości. Przy detalach nie musicie się martwić o to czy sylwetka wygląda grubo czy nie, i tak tego nie widać dlatego jest to bardzo duże ułatwienie. Wrzucę wam trzy przykładowe zdjęcia detali :)
Portrety są również ważne w zdjęciach stylizacji i nie mówię teraz tylko o tym co większość ludzi uważa za portret, czyli głowa i część szyi, a portrety sięgające do kolan czy bioder (tak to również portrety, nawet zdjęcia całych sylwetek są często portretami). Myślę, że w blogach zdjęcia wręcz powinny być bardziej portretami niż fashion, powinny być bardziej naturalne. Jeżeli robicie portrety, które nie są zdjęciami całościowymi , przede wszystkim te o maksymalnej długości do bioder, róbcie je na wprost, nie z dołu.
m. Karola Urbanik
m. Sylwia Matusik
m. Ola Nowak
m. Ola Nowak
I ostatnie, myślę że najważniejsze - bawcie się zdjęciami. Nie muszą one być super profesjonalne, ważne żeby miło się na nie patrzyło.
m. Ola Nowak
Dajcie znać jak wam się podobał post i czy chcecie więcej takich :)
Zapraszam na fanpage na facebooku --> klik
Subskrybuj:
Posty (Atom)
Etykiety
Beauty
(1)
Fashion
(1)
Fashion Friday
(1)
Lifestyle
(4)
Marysia w USA
(3)
Nominacje/Tagi
(1)
Photography
(28)
Ulubieńcy
(1)

















