-->
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marysia w USA. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Marysia w USA. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 23 kwietnia 2015

The Dancer's Dream


PL: Nie mogę uwierzyć że przez ostatnie ponad 4 miesiące nie miałam okazji zrobić żadnych sesji. Jak zwykle moje zapowiedzi, że w końcu zacznę publikować regularnie i dużo skończyły się na wpisie, że mam zamiar to zrobić. Jak tylko w Stanach zrobiło się w miarę ciepło postanowiłam zobaczyć czy dalej pamiętam jak się robi zdjęcia i o dziwo nie są tragiczne. Nie będę obiecywać, że zacznę pu... (moment w którym włączył się alarm przeciwpożarowy i przerwał mi pisanie moich myśli... Wydaje mi się że wszechświat ostatnio próbuje mi powiedzieć że powinnam przestać robić cokolwiek)...blikować więcej bo kończy się to zawsze tak samo, ale może jak będę miała więcej czasu dodam coś więcej.

ENG: I can't believe that for the past 4 months I didn't manage to take any photoshoots. Like usual I didn't keep up with my promise of publishing even kind of regularly and those promises end up with me writing that I'll do it. As soon as it got warmer in the States I decided to see whether I still remember how to use pictures and I guess it's not as tragic as I was predicting. I won't promise again that I'll start pub...(fire alarm went on, and it stopped my writing. I feel like the universe is giving me some kind of a sign for me to stop doing things)...lishing cause it always ends up the same but if I'll have more time I'll publish more here.

Mod. Liat Roth


















sobota, 13 grudnia 2014

[19] Florida - nature pics.


Dawno nie miałam okazji robić żadnych krajobrazów ani przyrody a ostatnio spędzając święto dziękczynienia na Florydzie doszłam do wniosku że skoro dawno żadnych portretów nie było to zrobię chociaż parę żeby sklecić z nich posta :) Obiecywałam też rozszerzenie bloga ale nie miałam pojęcia, że szkoła w USA aż tak będzie pożerała mój czas :) Postaram się dodawać więcej jak wrócę do polski - a to już następny tydzień. Jeżeli ktoś jest chętny na sesję w Nowym Sączu, ew. Krakowie to piszcie na facebooku lub mbartkowskaa@gmail.com









Przy okazji wspomnę wam o zespole, a przede wszystkim jednym z ich cover'ów w którym jestem kompletnie ostatnio zakochana !




niedziela, 24 sierpnia 2014

Marysia w USA #1 (a w zasadzie jeszcze nie :D)

Jak widzicie lub też już widzieliście zmieniłam kompletnie wygląd i koncepcję bloga. Jakoś nie mogłam się jednak przemóc żeby napisać i dodać pierwszego posta związanego z czymś innym niż fotografia, nie mogłam się zdecydować o czym miałby on być. Zaczęłam się zastanawiać dlaczego chciałam założyć nowego bloga, co tam chciałam dodawać i przypomniałam sobie że przede wszystkim miał być to mój wyjazd do Stanów, a na drugim miejscu miały być stylizacje i posty o modzie. W zasadzie przy tworzeniu nowego wcielenia mojego bloga wpadłam na makijaż, doszłam do wniosku że jak mi w życiu nie wyjdzie to co zaplanowałam to zostanę wizażystką (pomijam fakt, że najpierw musiałabym się nauczyć malować xD) i że najlepiej zacząć wcześniej :) Skoro więc USA miało być na pierwszym miejscu pierwszy post dotyczy właśnie tego.

Dobra, kończę z historią mojego życia.

Jeszcze w Stanach nie jestem i pomimo że wiem bardzo dobrze co mnie czeka i mogłabym o tym napisać wolę zacząć od tego jakim cudem jadę uczyć się do innego kraju w liceum (jak wiecie na studiach jest mnóstwo programów zagranicznych i łatwiej jest się załapać na studia zagraniczne w sensie logistycznym - jesteście już pełnoletni).

Więc od początku. Chodzę do szkoły, w której jest zarówno gimnazjum jak i liceum, która organizuje co roku wyjazd do USA na stypendium fundowane przez jednego z założyciela szkoły do której jadę (Thomas Jefferson School) i właśnie tamtą szkołę ( nie jestem pewna jak wygląda podział wkładu z obu stron także tu nie powiem jak jest dokładnie). Każdy uczeń naszej szkoły w klasie 3 gimnazjum - wtedy by jechał na 1 liceum, lub w 1 liceum - chcąc jechać na 2 może zdecydować się na to czy chciałby spróbować powalczyć o stypendium. Zdarza się że jest tylko jedna osoba jak było w tamtym roku i pojechała moja przyjaciółka bądź więcej tak jak było kiedy ja się o nie starałam. U mnie wyglądało to tak, że na samym początku zgłosiło się 5 osób i wszyscy mieliśmy rozmowę z egzaminatorką w naszej szkole i oddawaliśmy eseje które mieliśmy napisać część zrezygnowała, część odrzucili i tak zostałam ja i jeszcze jedna osoba. W tym momencie myślałam że już muszę się żegnać ze stypendium bo jakby porównać nas dwie, to nikt o zdrowych zmysłach by mnie nie wybrał... A jednak. Na samą decyzję czekałyśmy od czasu wyłonienia nas dwóch do otrzymania samego maila którą wybrali chyba ok. 2 miesięcy, ale niesamowicie się to ciągnęło. W zasadzie aż tak mnie to nie irytowało, i tak byłam święcie przekonana, że nie polece. I wtedy przyszedł e-mail, jakiś tydzień po moich urodzinach. I powiem tak - nigdy bym się nie spodziewała swojej reakcji. Kiedy otworzyłam wiadomość pierwsze co zrobiłam to zaczęłam piszczeć, po czym przeczytałam go jeszcze z piętnaście razy i później zadzwoniłam do mojej wychowawczyni mówiąc prawdopodobnie bardzo trzęsącym się głosem "bo ja chyba jadę, czy mogłabym przesłać pani tego maila?" bo w dalszym ciągu  nie wierzyłam do końca w to że to się na prawdę dzieje, byłam prezkonana, że mam jakieś problemy z oczami albo po prostu mi się to śni. Kiedy zostało potwierdzone iż dobrze zrozumiałam poszłam do mojej mamy która spała i jej odpowiedź to było "aha, fajnie".. no ale czego można się spodziewać po śpiącej osobie, później zadzwoniłam do taty którego poetycka odpowiedź brzmiała "to w sumie dobrze, ale też nie". Następnie dowiedziała się o tym Kamila do której dzwoniłam kilka razy bez przerwy mając gdzieś, że właśnie siedzi w kinie i średnio może rozmawiać, ale sytuacja wyższego rzędu - musiała odebrać. W tym samym dniu ale później dowiedziała się moja siostra i Ala, moja przyjaciółka która właśnie poprzedni rok szkolny spędziła na tym stypendium, bo po co sprawdzać facebooka(?) i dotarcie do niej było wyzwaniem. Oprócz tego dowiedziała się prawdopodobnie połowa ludzi których ja i moi rodzice znają (bo po co się ograniczać).

 Czemu zdecydowałam się na wyjazd ? W zasadzie marzyłam o tym odkąd dowiedziałam się, że coś takiego w ogóle istnieje i rok temu oddałabym wszystko, żeby móc polecieć. Jednak zaraz przed tym jak w pełni szczęścia wypełniłam formularz zgłoszeniowy mój tata zaskoczył mnie mówiąc nie, jesteś za młoda, może za rok i pomimo wcześniejszych rozmów na ten temat (pozytywnie rozpatrzonych) i moich różnorodnych form przekonywania nie udało mi się. Kiedy Ala była już w Stanach i zobaczyłam jak ciężka jest tamta szkoła i że tam rzeczywiście trzeba się uczyć doszłam do wniosku, że może to nie dla mnie. Siedziałam albo na WOSie albo na historii kiedy ktoś przyszedł do klasy i ogłosił, że jakby ktoś chciał spróbować to musi podejść po formularze do sekretariatu i jakoś nikt wtedy nie wydawał się super zainteresowany, ja tak się miotałam bo w sumie widziałam ile pracy trzeba w to włożyć ale z drugiej strony pozostało mi to niespełnione marzenie żeby wyjechać. Nauczycielka która prowadziła wtedy lekcje opowiedziała ile ona zyskała po swoim wyjeździe do szkoły w USA i to było coś co mnie naprawdę przekonało, stwierdziłam że nic nie stracę i zgłosiłam się. Była to chyba najszybciej podjęta ważna decyzja dotycząca mojego życia bo miałam dwa dni żeby się zgłosić, a jestem typem który lubi mieć wszystko dokładnie przemyślane i przygotowane.

Koniec końców dalej ciężko jest mi uwierzyć w to, że właściwie za tydzień lecę i przez ponad 3 miesiące nie zobaczę ani znajomych ani rodziny i jakoś się specjalnie nie stresuje (generalnie na codzień jestem panikarą więc jest to bardzo dziwne) i w sumie nie odczuwam jakby coś się zmieniało, poza faktem że moja mama panikuje, bo jadę do St. Louis, gdzie w tym momencie są zamieszki, co prawda w innej części miasta niż ja będę.

To chyba byłoby na tyle mojego wywodu, jak macie jakieś pytania zadawajcie w komentarzach, odpowiem w następnym poście :)


Etykiety

Beauty (1) Fashion (1) Fashion Friday (1) Lifestyle (4) Marysia w USA (3) Nominacje/Tagi (1) Photography (28) Ulubieńcy (1)